{ maszin maszin }

16 stycznia 2012

Niektórzy mężowie kupują swoim żonom Kitchen Aida. Mój mąż zaś kupuje mi maszyny, maszyny do szycia :). Na 6-tą rocznicę ślubu od męża otrzymałam pięknego owerloka Janome 744D. Mój prehistoryczny Radomski owerlok doprowadzał mnie do szewskiej pasji. Precyzyjne regulowanie, oliwienie i przeglądy techniczne starczyły na jedno szycie, a i to nie zawsze. Więcej było w szyciu frustracji niż przyjemności. Efekty końcowe były niezadowalające. Więc przestałam szyć, bo brzegi wykończone zwykłym zygzakiem nie satysfakcjonowały mnie (wiem, wiem, "złej baletnicy..." ;) ).
Dziś wypróbowałam możliwości Janomki i jestem zachwycona. W końcu będę szyć z przyjemnością.
Dodatkowo znalazłam oszałamiający sklep z tkaninami. To tkaniny.net , gdzie na nieszczęście naszego portwela znalazłam piękne bawełniane welury, dżerseje, bawełny kolorowe i inne tkaniny, które najchętniej kupowałabym na kilometry.
A teraz idę uszyć małemu Brunowi polarowy kaftanik.

Acha, moja Janomka wygląda tak :).


2 komentarze:

aneta pisze...

Super prezent ! ja też mam to szczęście, że mąż kupuje mi maszyny do szycia.

Anne Design pisze...

Takich mężów to podobno ze świeczką szukać. Chyba mamy szczęście ;). Aneta, a czy hafciarkę masz? Bo ja nic nawet mężowi nie mówię, chociaż cicho sobie marzę o takowej.

Prześlij komentarz